Historia Arrasów i nie tylko
Najnowsza
wystawa na Zamku Królewskim na Wawelu miała swoją premierę 17 marca 2021 roku i
nosi tytuł: „Wszystkie arrasy króla- powroty 2021-1961-1921” i zakończy się z
końcem października tego roku. Kto nie zobaczy, zapewne nie będzie miał już
takiej możliwości, bo ze względów konserwatorskich, nie pokazuje się wszystkich
tkanin na raz. Potrzebują specjalnych warunków przechowywania, aby mogły je
zobaczyć jeszcze nasze dzieci czy wnukowie.
Źródła
mówią, że arrasów było 160 sztuk, więc sporo kolekcji przetrwało.
Arrasy
zamówił Król Zygmunt August w Brukseli. W testamencie zapisał je siostrom, a po
ich śmierci miały stać się własnością narodu polskiego.
Wystawa jest przepiękna, wydaje mi się, że
ogarnięcie jej w całości wymaga kilku wizyt w muzeum. Fajnie zwiedzać z
przewodnikiem, a jeszcze lepiej z kustoszem.
Kilka ciekawostek i zasypię Was zdjęciami z telefonu.
Arrasy
podróżowały. Najpierw z Brukseli do Polski, potem wraz z Królem w różne
miejsca, były przechowywane jako zastaw w Gdańsku, w czasie rozbiorów trafiły
do Rosji, gdzie część z nich dobrze
traktowana nie była, nawet niektóre przycięto do wnętrz rosyjskich pałaców.
Traktatem Ryskim w 1921 powróciły do Polski, w obliczu drugiej wojny światowej
wędrowały z Krakowa do Sandomierza, do Kut, Bukaresztu, na Maltę, do Genui,
Marsyli, Aubusson, Londynu aż do Kanady. Wróciły do Polski statkiem „Krynica” w
1961 roku. Nieźle co?
Arrasy
tkali…..mężczyźni.
Przy jednym
poziomym krośnie rozpiętości około 5 metrów mogło zasiadać równocześnie 4-5
mężczyzn.
Każdy tkacz
wykonywał miesięcznie średnio jeden łokieć kwadratowy tkaniny ( to około 68, 78
cm2) Serio? A myślałem, że każdy ma innej długości łokieć.
„Budowa
wieży Babel” arras o wymiarach około 5x8 m pięciu specjalistów tkało od ośmiu
do szesnastu miesięcy.
Na jeden
centymetr arrasu przypada od siedmiu do dziewięciu nitek osnowy, oraz ponad 40
nitek wątku wełnianego lub jedwabnego.
W arrasach
królewskich jest też nić metalowa: złota i srebrna.
Szlaczek
wokół każdego arrasu królewskiego to bordiura. Jest charakterystyczna i po niej
można poznać, że to arras Króla.
No dobra. To
tyle. Pójdziecie na wystawę, to będziecie mogli wspominać za 50 lat, że
byliście na wielkim wydarzeniu kulturalnym.
Niesamowite
jest to, że te 600 lat temu powstały tkaniny, które wyglądają prawie jak obrazy
w 3D. Tkane przy świetle dziennym. Bez komputera, drukarki, maszyny.
Komentarze
Prześlij komentarz