Historia Arrasów i nie tylko

 

Najnowsza wystawa na Zamku Królewskim na Wawelu miała swoją premierę 17 marca 2021 roku i nosi tytuł: „Wszystkie arrasy króla- powroty 2021-1961-1921” i zakończy się z końcem października tego roku. Kto nie zobaczy, zapewne nie będzie miał już takiej możliwości, bo ze względów konserwatorskich, nie pokazuje się wszystkich tkanin na raz. Potrzebują specjalnych warunków przechowywania, aby mogły je zobaczyć jeszcze nasze dzieci czy wnukowie.


Wystawa jest ogromna, zajmuje oba piętra zamku. Możemy obejrzeć wszystkie zachowane tkaniny, czyli: 19 arrasów o tematyce biblijnej w tym jeden należący do Zamku Królewskiego w Warszawie, 44 werdiury ( czyli arrasy o tematyce przyrodniczej), 25 dużych tkanin z herbami i monogramami króla, 16 arrasów nad drzwi i okna, 14 fryzów pod parapety okienne, 6 tkanin arkadowych, 11 do pokrycia mebli. Daje to w sumie 135 tapiserii.  Ponadto jeden kompletny arras arkadowy znajduje się w Rijksmuseum w Amsterdamie. Od XVI wieku do tego zespołu dołączone są dwa dzieła niezamówione przez króla: arras z Orłem i herbem Korczak oraz tkanina Dawid przed Saulem.

Źródła mówią, że arrasów było 160 sztuk, więc sporo kolekcji przetrwało.

Arrasy zamówił Król Zygmunt August w Brukseli. W testamencie zapisał je siostrom, a po ich śmierci miały stać się własnością narodu polskiego.

  Wystawa jest przepiękna, wydaje mi się, że ogarnięcie jej w całości wymaga kilku wizyt w muzeum. Fajnie zwiedzać z przewodnikiem, a jeszcze lepiej z kustoszem.


Kilka ciekawostek i zasypię Was zdjęciami z telefonu.

Arrasy podróżowały. Najpierw z Brukseli do Polski, potem wraz z Królem w różne miejsca, były przechowywane jako zastaw w Gdańsku, w czasie rozbiorów trafiły do  Rosji, gdzie część z nich dobrze traktowana nie była, nawet niektóre przycięto do wnętrz rosyjskich pałaców. Traktatem Ryskim w 1921 powróciły do Polski, w obliczu drugiej wojny światowej wędrowały z Krakowa do Sandomierza, do Kut, Bukaresztu, na Maltę, do Genui, Marsyli, Aubusson, Londynu aż do Kanady. Wróciły do Polski statkiem „Krynica” w 1961 roku. Nieźle co?

Arrasy tkali…..mężczyźni.

Przy jednym poziomym krośnie rozpiętości około 5 metrów mogło zasiadać równocześnie 4-5 mężczyzn.

Każdy tkacz wykonywał miesięcznie średnio jeden łokieć kwadratowy tkaniny ( to około 68, 78 cm2) Serio? A myślałem, że każdy ma innej długości łokieć.

„Budowa wieży Babel” arras o wymiarach około 5x8 m pięciu specjalistów tkało od ośmiu do szesnastu miesięcy.

Na jeden centymetr arrasu przypada od siedmiu do dziewięciu nitek osnowy, oraz ponad 40 nitek wątku wełnianego lub jedwabnego.

W arrasach królewskich jest też nić metalowa: złota i srebrna.

Szlaczek wokół każdego arrasu królewskiego to bordiura. Jest charakterystyczna i po niej można poznać, że to arras Króla.

No dobra. To tyle. Pójdziecie na wystawę, to będziecie mogli wspominać za 50 lat, że byliście na wielkim wydarzeniu kulturalnym.

Niesamowite jest to, że te 600 lat temu powstały tkaniny, które wyglądają prawie jak obrazy w 3D. Tkane przy świetle dziennym. Bez komputera, drukarki, maszyny.

Komentarze